Witajcie w kolejnym odcinku z serii Silnej Woli, z tej strony Głażewski Jakub z Formy24h, a ten odcinek jednocześnie zapoczątkuje moje motto, towarzyszące mi w trakcie pracy nad zmianą waszej sylwetki. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego mimo ogromnego zaangażowania i siły woli, nie udaje się Wam osiągnąć upragnionej sylwetki? Być może dlatego, że wasze myślenie jest warte zaledwie 10 groszy, podczas gdy marzycie o sylwetce warta milion dolarów? Dziś zajmiemy się tematem siły woli i dlaczego czasem tradycyjne podejścia, takie jak uparcie trzymanie się jednej diety czy narzucone schematy aktywności, mogą okazać się mniej skuteczne niż inne metody.
W znajdywaniu tych metodach Odpowiedzi posłużą nam nasze wewnętrznych "koty" w głowie.
Tak dobrze słyszałeś,, koty’’. Bo w tym odcinku Zagłębiamy się w to, jak nasz umysł reaguje na nowe rzeczy które są elementami do zmiany sylwetki oraz zdrowia i dlaczego może to być klucz do trwałej metamorfozy.
Czy znacie to powiedzonko ?
Mój kot jest wytresowany. Wołam do niego: „Przyjdziesz tu, czy nie?”. I on przychodzi albo nie.
Pewnie, kiedy zastanawiasz się nad zmianą swojej sylwetki i odchudzaniem, ta metafora z kotami może być bardzo przydatna.
Zamiast twierdzenia, że trzeba NAD SOBĄ pracować, być
może czasem warto po prostu uznać, że mamy w głowie takie stado wewnętrznych kotów.
Chęć zmiany swojej sylwetki, odchudzenia czy poprawy kondycji fizycznej często jest jak zawołanie do tych wewnętrznych "kotów" w naszym mózgu. Chcemy wprowadzić zmianę, być zdrowszymi, szczuplejszymi, ale czasem podejście do tego jest jak próba nauczenia kota sztuczek - albo kot zainteresuje się albo i nie. Jak to kot. Nasze wewnętrzne mechanizmy w naszej głowie, te "wewnętrzne koty", również mogą reagować w ten sposób.
Często polegamy na samokontroli i wytrwałości, licząc na to, że poprzez upór i determinację osiągniemy nasze cele. Ale równie ważne jest zrozumienie, że nie zawsze ta droga jest skuteczna. Podobnie jak koty, nasz umysł i ciało mają swoje preferencje i reagują różnie na narzucane zmiany.
Zamiast więc bezustannie forsować się do zmiany i mieć pretensje do siebie za ewentualne niepowodzenia, warto podejść do tego z większą elastycznością. To nie tylko kwestia silnej woli, ale także eksperymentowania z różnymi metodami, obserwowania, co naprawdę działa dla naszego organizmu.
Nasze życie jest złożonym systemem zachowań i relacji z otoczeniem. Wielkie zmiany rzadko
„przejdą”, ponieważ system zawsze na zmianę reaguje oporem.
W procesie odchudzania i zmiany sylwetki istnieje wiele podejść: od diety po regularną aktywność fizyczną. Jednak kluczem jest znalezienie sposobu, który pasuje do naszych indywidualnych potrzeb i jest akceptowalny dla naszego ciała i umysłu. Nie zawsze każdy sposób zadziała dla każdego - podobnie jak kot nie zawsze zareaguje na naszą próbę gry w szachy.
Nie raz potarzałem że jeśli zmuszasz się do jakiejś aktywności cardio tylko szukaj alternatyw, tak żeby twoje wewnętrzne koty w głowie podłapały. Jak ci nie leży kręcenie cardio w domu na rowerku to jest dużo alternatyw, spacery, tenis, siatka ze znajomymi. Nie szukaj magii i nie licz spalonych kalorii z dokładną chirurga. Bo uwierz mi że męczarnia 30 minutowa na rowerku spali dużo mniej kalorii niż 2 godziny siatkówki ze znajomymi czy też godzina spaceru. Przykład mojej podopiecznej która jest wolontariuszem w jednym ze schronisk, zamiast chodzić bezsensownie na bieżni w siłowni to w ramach cardio, wychodziła na spacery z psami ze schroniska. Z ćwiczeniami jest bardzo podobnie, jeśli jakies ćwiczenie ci nie służy, pamiętaj że są alternatywy dla danego ćwiczenia. Szukaj ćwiczenia o podobnym Mechanizm ruchu który angażuje te same miesnie do pracy. Twój organizm nie rozumie i nie zdaję sobie sprawy z tego jakie właśnie ćwiczenie wykonujesz ale reaguje na bodźce dostarczane z zewnątrz. Podkreślam, że jest to rozwiązanie jeśli nie musimy skupiać się na poprawie jakiś słabych ogniw bo np. jest to jedne ćwiczenia. Ale z doświadczenia wiem że zawsze znajdzie się dla niego alternatywa.
Kolejna sprawa to diety. Jedzenie według schematu modnych diet czy jakiś szamańskich wskazówek dietetycznych . Chociaż wcale nam to nie odpowiada i nie odnosimy żadnych efektów sylwetkowych jak i zdrowotnych.
Moje kluczowe elementy jakie zawsze powtarzam, to jest to ŻE DIETA MA BYĆ TAKA KTÓRĄ JESTEŚ W STANIE UTRZYMAĆ , NIE MĘCZAĆ SIĘ PRZY TYM i oczywiście zyskiwać zamierzone rezultaty ale są pewnie reguły które z góry narzucam (i ty również słuchaczu je zastosuj)
Dlaczego to wszystko jest tak ważne ? Bo budujesz odpowiednie nawyki. Nawyki dotyczące jakiejkolwiek aktywności fizycznej i zdrowego jedzenia. To właśnie jest kluczowe. Bo jak zbudujesz nawyk skoro na myśl o danej aktywności albo zjedzenia określonego posiłku bierze cię na wymioty.
Na tym właśnie polega kreowanie swojego myślenia. Nie możesz się meczyć, nie możesz na myśl o danej rzeczy czuć wstręt bo jestem przekonany że prędzej czy później wrócisz do punktu zero, poziomu od którego zaczynałaś, a wypadku drastycznych i niedopasowanych diet wręcz odwrotnie bo pojawi się efekt jojo.
Musimy zaczynać od najmniejszego możliwego kroku, takie który nasze wewnętrzne koty w głowie zaakceptują, dodatkowo który zacznie nieśmiało i ukradkiem zakorzeniać w nas nowe zachowanie i myślenie o sobie.
Jest to odmiana od tego, co często pojawia się w poradach, czyli
planowania celów ambitnych. Tu mówi się inaczej: planuj MNIEJ, niż wydaje ci się, że dasz radę. Niech zmiana wchodzi jak w masło. Tę metodę znamy już z filozofii kaizen, ale ja dodaje do tego kolejne elementy:
1. Rzecz którą zaakceptował nasz umysł bądź chcemy żeby zaakceptował musi być powtarzana codziennie oraz pozytywna (czyli mamy coś robić, a nie powstrzymywać się od czegoś).
Druga sprawa to czynność zazwyczaj musi być dość mała (zajmować krótki czas poświecenia na aktywność czy też przygotowania zdrowej rzeczy) i ogólnie wymagać niewiele
wysiłku.
Ostateczne przesłanie brzmi: gdy metoda zawodzi, warto eksplorować inne ścieżki, zamiast obwiniać się, analizować nieskończenie swoje działania i bezustannie zmuszać się do czegoś, wierząc, że w końcu nastąpi "przełom" . Amerykanie mają na to metaforyczną radę i powiadają: rzucaj o ścianę kolejnymi sposobami i czekaj, aż coś
się przyklei. Czyli próbuj różnych rzeczy i zobacz które podpasują do twoich wewnętrznych kotów w głowie.
Na szczęście różnego rodzaju badania psychologiczne i historie udowadniają, że odpowiedzialny układ ten ma zdolność do
samoregulacji, można zatem stwarzać warunki do tego żeby jak najdłużej trwać w procesie czyli np. wybrac odpowiednią dla nas aktywność która przynosi rezultaty czy też trenera z którym dobrze się czujemy i dodatkowo mamy efekty współpracując z nim ) albo wręcz przeciwnie, można zmuszać się do czegoś a po krótki czasie rezygnować bo się wypalamy. Szkoda na to czasu. Lepiej robić coś z własną wolą i pracować jak spazmatyczna mrówka, mając minimalne efekty ale mając. Bo lepiej mieć
. Ciężko je jednak do czegoś konkretnego zmusić. I to być
może jest najważniejszy przekaz tego odcinka– nie zmuszaj swoich wewnętrznych kotów, nie
miej do nich pretensji, ale szukaj na sposobu. . Silna wola ani tu nie pomoże, ani nie jest
specjalnie potrzebna. Na dłuższą metę siła woli tutaj nie wystarczy.
Jak sobie pomóc ?
Skupmy się na strategii, która angażuje innych w moją podróż ku zmianie sylwetki i przyczynia się do poprawy jakości naszego życia. Zastanawianie się nad tym, dlaczego coś nam nie wychodzi lub dlaczego inni osiągają sukces, podczas gdy my nie potrafimy się zmusić, może być mało efektywne. Te pytania często kierujemy do części umysłu, która niekoniecznie jest w stanie znaleźć na nie odpowiedzi.
Zamiast tego, lepiej jest szukać wsparcia i inspiracji u tych, którzy już osiągnęli zamierzony cel. Możemy zapytać ich o konkretne strategie i sposoby postępowania:
Następnie warto otwarcie przyjąć udzielone odpowiedzi i powiedzieć:
W ten sposób możemy skorzystać z doświadczenia innych, aby lepiej zrozumieć, jak podejść do naszych własnych wyzwań związanych ze zmianą sylwetki.
Kieruj się schematem Ameryków którzy metaforycznie rzucaj o ścianę różnymi sposobami i czekaj, aż coś
się przyklei. Może się coś przyklei do twojego umysłu. Trzymam kciuki!
I najważniejsze. Próbować, próbować próbować. Pytanie i gadanie nic ci nie da bez próby.
Bo Może za którymś razem te twoje wewnętrzne koty zainteresują się nową sztuczką i wdrążając ją w życie odnosząc rezultaty. *
Oczywiście całość tego odcinka możesz posłuchać jak i przeczytać na mojej stronie internetowej www.forma24h.pl . Co pozwoli ci jeszcze lepiej zrozumieć tę metodę i odnosić rezultaty dostosowując metody do twoich wewnętrznych kotów.
Dodatkowo zapraszam do zapisania na mój newslletter gdzie właśnie co tydzień wysyłam na twojego maila różne metody, tipy i wiedzę którą możesz zastosować u siebie. Także warto. Jeśli się podobało, zapraszam do polubienia i udostępniania dla swoich znajomych żeby pomóc im odnaleść ich odpowiednie wewnętrzne koty.
Dziękuję za wysłuchanie, Jakub Głażewski, forma 24h , Pozdro
