
Wiem, że to mocny cytat. Szczególnie dzisiaj, w czasach, w których wiele rzeczy próbujemy łagodzić, omijać i nazywać w bardziej przyjemny sposób.
Mnie jednak ten cytat umacnia. Bardzo często wracam do niego w trudnych momentach. Traktuję go trochę jak mantrę. Co ciekawe, podobnie robią moi podopieczni i wielu z nich mówi mi, że pomaga im przejść przez moment, w którym najłatwiej byłoby odpuścić.
Nie chodzi jednak o to, żeby zawsze być najlepszym. Nie musicie za wszelką cenę zwyciężać. Nie musicie udowadniać swojej wartości poprzez ciągłe przekraczanie własnych granic.
Chodzi o coś prostszego.
O zmianę stosunku do dyskomfortu.
O moment, w którym przestajesz traktować każdą niewygodę jak sygnał, że powinieneś się wycofać. Wygoda może być czymś przyjemnym, ale nie powinna być warunkiem tego, żebyś działał.
Bo jeżeli nauczyć się działać wyłącznie wtedy, kiedy jest łatwo, bardzo szybko stajesz się zależny od tego, jak się czujesz.
A przecież rozwój rzadko odbywa się w idealnych warunkach.
Seneka ujął tę zasadę w prosty sposób:
„Wszystko, co niedoskonałe, musi nieuchronnie chwiać się (…) i upadać. Upadnie zaś, jeśli nie będzie wytrwale posuwać się dalej i rwać się naprzód; bo jeśli nieco zmniejszy swą gorliwość i swój nieustanny wysiłek, będzie musiało się cofnąć.”
I dalej pada zdanie, które warto zapamiętać:
„Nikt nie osiąga wyniku tam, gdzie dążyć do niego zaprzestał.”
Nie zawsze możesz zrobić tyle, ile chciałeś. Nie zawsze będziesz miał siłę, motywację czy idealne warunki.
Ale możesz zdecydować, że mimo wszystko zrobisz to, co dziś jest w Twojej mocy.
I właśnie tego uczę się sam.
Nie szukać życia bez dyskomfortu. Uczyć się być człowiekiem, dla którego dyskomfort nie jest już powodem, żeby się zatrzymać.
#psychologia#mentalnosczwyciezcy#nastawienie
