Siła, której nie można sobie wmówić

Można przygotować się mentalnie na trudności. Można czytać, uczyć się, analizować ludzką naturę, poznawać filozofię i budować w sobie przekonanie, że poradzimy sobie z tym, co przyniesie życie. Wszystko to ma swoją wartość. Wiedza może dać nam kierunek, a odpowiednie nastawienie może ułatwić wejście w sytuację, której wcześniej byśmy się obawiali. Jest jednak granica, której nie da się przekroczyć samym myśleniem.
Prawdziwe zaufanie do siebie zaczyna się wtedy, gdy rzeczywistość wystawia nas na próbę.
Możesz mówić sobie, że jesteś odporny. Możesz powtarzać, że nic cię nie złamie. Możesz budować w głowie obraz człowieka zdyscyplinowanego, odważnego i silnego. Dopóki jednak nie znajdziesz się w sytuacji, która będzie wymagała od ciebie wykorzystania tych cech, wciąż pozostają one w pewnym stopniu wyobrażeniem.
Dopiero doświadczenie pozwala sprawdzić, ile naprawdę jesteśmy warci.
Najwięcej dowiadujemy się o sobie nie wtedy, gdy wszystko układa się po naszej myśli, lecz wtedy, gdy sytuacja przestaje być teoretyczna. Kiedy problemy pojawiają się z kilku stron jednocześnie, kiedy tracimy kontrolę nad tym, co się wydarzy, a jedyną rzeczą, którą możemy jeszcze kontrolować, jest własna odpowiedź.
To właśnie wtedy kończy się mentalne przygotowanie, a zaczyna praktyka.
Doskonale widać to w sportach walki. Zawodnik MMA może miesiącami trenować technikę, kondycję i psychikę. Może analizować przeciwnika, przygotowywać strategię i być przekonanym, że jest gotowy. Jednak kiedy po raz pierwszy staje naprzeciwko drugiego człowieka, dostaje cios, zaczyna brakować mu tchu, zostaje sprowadzony do parteru i musi walczyć mimo narastającego zmęczenia, wszystkie wcześniejsze wyobrażenia zostają skonfrontowane z rzeczywistością.
Wtedy nie liczy się już to, co o sobie myślał.
Liczy się to, co potrafi zrobić.
I właśnie dlatego prawdziwa pewność siebie nie polega na przekonywaniu siebie, że jesteś silny. Polega na tym, że masz za sobą doświadczenia, które udowodniły ci, że potrafisz działać również wtedy, gdy jest trudno.
Nie chodzi o to, czy nigdy nie upadniesz. Chodzi o to, co zrobisz, kiedy upadniesz.
Możesz zostać powalony, a mimo to wstać. Możesz przegrać fragment walki, nie przegrywając całej walki. Możesz doświadczyć strachu i mimo niego zrobić to, co należy.
I właśnie wtedy zaczynasz zdobywać coś znacznie cenniejszego niż samo przekonanie o własnej sile.
Dowód.
Wiesz już, że potrafisz.
To zmienia sposób, w jaki patrzysz na kolejne przeciwności. Następnym razem nie musisz już sobie wmawiać, że dasz radę. Masz własne doświadczenie, które mówi ci: już przez to przeszedłeś.
Podobnie jest w życiu. Możesz przygotowywać się do trudności, ale nie możesz w pełni poznać własnej odporności, dopóki nie zostanie ona wystawiona na próbę. Dopiero kiedy los rzeczywiście bierze nad tobą górę, kiedy tracisz coś ważnego, ponosisz porażkę, doświadczasz bólu, odrzucenia czy niepewności, otrzymujesz możliwość sprawdzenia, kim naprawdę jesteś.
Dlatego niektóre porażki mogą okazać się bardziej wartościowe niż łatwe zwycięstwa. Zwycięstwo może utwierdzić cię w przekonaniu, że jesteś silny. Porażka może pokazać ci, gdzie tej siły jeszcze brakuje. Może ujawnić słabość, której wcześniej nie widziałeś, zmusić cię do zmiany i nauczyć czegoś, czego nie nauczyłoby cię spokojne życie.
Nie chodzi więc o szukanie cierpienia. Nie chodzi o prowokowanie losu ani świadome wystawianie się na niepotrzebne ciosy. Chodzi o coś znacznie prostszego: kiedy trudność już nadejdzie, nie marnuj jej.
Wykorzystaj ją.
Nie pytaj wyłącznie: „Dlaczego mnie to spotkało?”. Zapytaj również: „Czego mogę się dzięki temu o sobie dowiedzieć?”.
Bo każda próba może stać się doświadczeniem, a doświadczenie może stać się częścią twojej siły.
Możesz upaść. Możesz zostać zraniony. Możesz przegrać. Możesz nawet odkryć, że nie jesteś tak odporny, jak wcześniej sądziłeś. I paradoksalnie właśnie ta świadomość może stać się początkiem prawdziwej siły.
Bo człowiek, który nigdy nie został wystawiony na próbę, może jedynie przypuszczać, jaki jest.
Człowiek, który przeszedł przez próbę, już wie.
I właśnie dlatego doświadczenie własnej siły jest czymś zupełnie innym niż przekonanie o własnej sile.
Możesz przeczytać setki książek o odwadze, ale dopiero sytuacja, w której naprawdę się boisz i mimo tego robisz to, co należy, pokazuje ci, czym jest odwaga.
Możesz mówić o dyscyplinie, ale dopiero chwila, w której nie masz żadnej ochoty zrobić tego, co powinieneś, pokazuje ci, czy rzeczywiście ją posiadasz.
Możesz mówić o odporności, ale dopiero wtedy, gdy życie cię przewróci, dowiesz się, czy potrafisz się podnieść.
Każdy taki moment zostawia w tobie coś trwałego. Następnym razem nie musisz już wierzyć, że sobie poradzisz.
Ty już wiesz, że potrafisz.
Nie musisz szukać trudności. Nie musisz ich kochać. Nie musisz udawać, że cierpienie jest przyjemne. Kiedy jednak pojawią się na twojej drodze, możesz potraktować je jako sprawdzian tego, kim jesteś – a później jako materiał, z którego zbudujesz siebie na nowo.
Bo dla mnie Nadczłowiek nie jest człowiekiem, któremu życie niczego nie odbiera.
Jest człowiekiem, który nie pozwala, aby to, co życie mu odbiera, odebrało mu również zdolność do dalszego tworzenia siebie.
,,Uważam Cię za pechowca, ponieważ nigdy nie zmierzyłeś się z przeciwnościami losu. Przeszedłeś przez życie bez przeciwnika. Nikt - nawet Ty- nie wie, do czego jesteś zdolny.” Seneka, O Opatrzności, 4.3
