
Przyjmij odpowiedzialność, którą życie złożyło na Twoich barkach, i zrozum, że sposób życia, który wybrałeś, nie jest czymś, co po prostu Ci się należy. Sam fakt, że możesz żyć, wybierać, działać i realizować własną drogę, jest przywilejem.
Życie nie wymaga od Ciebie jedynie istnienia. Wymaga świadomego uczestnictwa. Każdy dzień jest okazją, by potwierdzić swoim postępowaniem, że nie marnujesz możliwości, które otrzymałeś. Nie dlatego, że musisz komukolwiek coś udowadniać, lecz dlatego, że jesteś odpowiedzialny za to, co z tym darem zrobisz.
Na przywilej życia nie zasługuje się raz na zawsze. Potwierdza się go każdego dnia swoimi decyzjami, pracą, odwagą i wiernością własnym wartościom.
Jeżeli wybrałeś drogę min. sportowca, przedsiębiorcy, pielęgniarki, lekarza, żołnierza, psychologa czy rodzica, każdego dnia swoim postępowaniem potwierdzasz swój wybór i to że dobrze spełniasz swój obowiązek.
A teraz kwestia presji która tak wielu odczuwa i która tak wielu przytłacza związku właśnie z wykonywaniem naszych codziennych czynności.
Często traktujemy presję jak wroga. Jak coś, czego należy za wszelką cenę unikać.
Ja widzę ją zupełnie inaczej.
Presja jest dowodem, że naprawdę uczestniczysz w życiu.
Jest znakiem, że grasz o coś, co ma dla Ciebie znaczenie.
Jest areną, na której możesz sprawdzić własny charakter.
Najgorszym losem nie jest życie pod presją.
Najgorszym losem jest życie, w którym nic nie wymaga od Ciebie odwagi, odpowiedzialności ani wysiłku. Bo tam, gdzie kończą się wyzwania, bardzo często kończy się również rozwój.
Jeżeli wybrałeś sport, przypomnij sobie o tym za każdym razem, gdy pojawi się pokusa, aby odpuścić trening.
Pomyśl wtedy nie o sobie.
Pomyśl o tych, którzy nie mogą.
I zrób to trening dla tych, którzy nie mogą.
Dla człowieka, który nigdy więcej nie przebiegnie kilometra.
Dla dziecka, które nigdy nie będzie mogło uprawiać sportu.
Dla ludzi, którzy oddaliby wszystko za możliwość zwykłego spaceru.
Nie jesteś nawet blisko zrozumienia, jak wielkim przywilejem jest możliwość wstania rano
z łóżka, przejścia do kuchni, nalania sobie szklanki wody czy podniesienia kubka gorącej kawy.
To czynności tak zwyczajne, że przestaliśmy je zauważać.
Traktujemy je jak coś oczywistego.
A przecież dla milionów ludzi na świecie są one marzeniem.
Największym paradoksem ludzkiej natury jest to, że najbardziej lekceważymy to, co otrzymaliśmy za darmo. Zdrowie, sprawność, czas, możliwość uczenia się, kochania i tworzenia wydają nam się tak oczywiste, że przestajemy dostrzegać ich wartość. Dopiero wtedy, gdy zostają nam odebrane, uświadamiamy sobie, że przez całe życie były naszym największym bogactwem.
Dlatego każdego dnia warto zadać sobie jedno proste pytanie:
Czy wykorzystałem dziś przywileje, które otrzymałem?
Nie po to, by czuć poczucie winy.
Po to, by pamiętać, że życie nie jest czymś oczywistym.
Jest darem.
Jest szansą.
I jest odpowiedzialnością.
Jest jednak jeszcze jedna rzecz.
Nie wyznaczaj sobie standardów, które zawsze jesteś w stanie spełnić.
Jeżeli każdego dnia bez większego wysiłku realizujesz wszystkie własne założenia, prawdopodobnie oznacza to, że są one zbyt niskie.
Standard nie powinien być wygodny.
Powinien być na tyle wysoki, aby zmuszał Cię do rozwoju, ale jednocześnie na tyle realistyczny, by nie prowadził do rezygnacji po pierwszym niepowodzeniu.
Nie rozliczaj się z tego, czy byłeś doskonały.
Rozliczaj się z tego, czy zrobiłeś wszystko, na co było Cię dziś stać.
Bo rozwój nie polega jedynie na codziennym zwyciężaniu.
Polega na tym, aby każdego dnia stawać się choć odrobinę lepszym człowiekiem niż byłeś wczoraj.
