Zaloguj się do swojego konta

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się
Rejestracja / Logowanie
Twój koszyk
Item added Item updated Item removed No more products on stock You entered wrong value.

Brak produktów w koszyku.

Porównywanie się - hamulec czy napęd ?

Będąc w górach, często zachwycam się ich wielkością. Patrzę na ogromne pasma i trudno nie poczuć respektu wobec tego, jak potężna potrafi być natura. Podczas pobytu na Teneryfie szczególnie często spoglądałem na tamtejsze góry. Robiły na mnie ogromne wrażenie. Wydawały się naprawdę wielkie. A jednak wystarczy zestawić je z Himalajami, aby nagle okazało się, że wcale nie są aż tak imponujące. Czy przez to stały się mniejsze? Oczywiście, że nie. Zmienił się jedynie punkt odniesienia.

I właśnie wtedy naszła mnie pewna refleksja.

Z człowiekiem jest podobnie. Jednym z najbardziej podstępnych sposobów odbierania sobie spokoju jest porównywanie własnego życia z życiem innych ludzi. Znamy swoje życie od środka. Widzimy własne słabości, porażki, gorsze dni, problemy, niepewność i wszystko to, czego nie pokazujemy światu. Kiedy patrzymy na innych, najczęściej widzimy natomiast tylko wybrany fragment ich rzeczywistości — sukces, podróż, sylwetkę, majątek, osiągnięcia albo moment, w którym wszystko wygląda idealnie.

Porównujemy więc swoje prawdziwe życie z cudzym obrazem życia.

A przecież góra nie staje się mniejsza tylko dlatego, że obok niej znajduje się wyższa. Człowiek również nie staje się mniej wartościowy tylko dlatego, że ktoś osiągnął więcej.

Nie jest to jednak przypadkowa słabość współczesnego człowieka. Potrzeba porównywania się jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej psychice. Człowiek od zawsze obserwował innych, aby lepiej zrozumieć własne możliwości, pozycję i miejsce w grupie. Kiedy nie mamy obiektywnej miary, zaczynamy szukać punktu odniesienia w otoczeniu.

Psycholog Leon Festinger już w 1954 roku opisał ten mechanizm jako teorię porównań społecznych. Zauważył, że człowiek ma naturalną potrzebę oceniania własnych możliwości, opinii i pozycji. Kiedy nie wiemy, jak ocenić samych siebie, spoglądamy na innych.

I nie ma w tym nic złego.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy drugi człowiek przestaje być dla nas punktem odniesienia, a zaczyna być miarą naszej własnej wartości.

orównujemy się w górę — z tymi, którzy mają więcej, osiągają więcej, wyglądają lepiej albo są dalej na swojej drodze. Takie porównanie może być inspirujące. Może pokazać nam kierunek, poszerzyć nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, i stać się impulsem do działania. Człowiek, którego podziwiamy, może być dla nas dowodem, że pewien poziom jest w ogóle osiągalny.

Ale dokładnie ten sam mechanizm może działać w przeciwnym kierunku. Kiedy zamiast inspiracji pojawia się poczucie własnej niższości, porównanie zaczyna odbierać nam spokój. Czyjś sukces przestaje być informacją o jego drodze, a zaczyna być oceną naszej. Zamiast pomyśleć: „Skoro on potrafił, być może ja również mogę”, zaczynamy myśleć: „Skoro on jest przede mną, ze mną musi być coś nie tak”.

Porównujemy się również w dół. Patrzymy na ludzi, którym wiedzie się gorzej, aby poczuć się lepiej ze sobą. Przez chwilę może to poprawić samoocenę, ale wciąż pozostajemy uzależnieni od tego samego mechanizmu. W obu przypadkach pozwalamy komuś innemu wyznaczać wartość własnego życia.

Dlatego problemem nie jest samo porównywanie się. Problemem jest to, co robimy z porównaniem.

Możesz spojrzeć na człowieka, który osiągnął coś, czego pragniesz, i zapytać: „Czego mogę się od niego nauczyć?”Możesz potraktować jego wynik jako informację, a nie jako osąd własnej wartości. Możesz zobaczyć jego drogę i spróbować zrozumieć, jakie decyzje, nawyki czy wyrzeczenia doprowadziły go do miejsca, w którym dziś się znajduje.

Ale możesz też zadać zupełnie inne pytanie: „Dlaczego ja nie jestem taki jak on?”

To dwie zupełnie różne postawy.

Pierwsza prowadzi do rozwoju. Druga do ciągłego niezadowolenia z siebie.

Co więcej, potrzeba porównywania się nie zaczyna się w dorosłości. Towarzyszy nam od najmłodszych lat. „Zobacz, jak Kasia się zachowuje”. „Dlaczego nie możesz być taki jak Tomek?”. „Popatrz, jakie wyniki ma twoja siostra”. „Twój kolega już to potrafi, a ty jeszcze nie”.

Z pozoru niewinne komunikaty mogą nauczyć dziecko bardzo niebezpiecznego sposobu patrzenia na siebie — że własną wartość należy określać poprzez innych. Że trzeba być szybszym, mądrzejszym, lepszym, grzeczniejszym czy bardziej utalentowanym, aby zasługiwać na uznanie.

Później dorastamy, ale mechanizm często pozostaje. Zmieniają się tylko kryteria.

Już nie porównujemy ocen w szkole. Porównujemy zarobki, wygląd, związki, stanowiska, domy, samochody, podróże, liczbę obserwujących i osiągnięcia.

A dziś mamy jeszcze coś, czego wcześniejsze pokolenia nie miały na taką skalę — nieustanny dostęp do cudzych życiorysów.

Media społecznościowe sprawiły, że porównywanie się stało się niemal całodobowym procesem. Wystarczy kilka minut przewijania telefonu, aby zobaczyć dziesiątki osób odnoszących sukcesy, podróżujących, zarabiających, budujących idealne sylwetki, związki i życie.

I właśnie dlatego tak łatwo zapominamy o jednej podstawowej rzeczy: widzimy cudzy wycinek rzeczywistości, a własną rzeczywistość znamy w całości.

Ty widzisz swoje zmęczenie, problemy, rachunki, niepewność, porażki i gorsze dni. U innych najczęściej widzisz efekt końcowy.

To nie jest uczciwe porównanie.

Dlatego być może warto zmienić samo pytanie.

Zamiast pytać: „Czy jestem lepszy od niego?”, zapytaj: „Czy jestem lepszy niż człowiek, którym byłem wcześniej?”

To porównanie ma znacznie większą wartość, ponieważ nie wymaga od ciebie wygrywania z całym światem. Wymaga jedynie uczciwego spojrzenia na własną drogę. Czy jesteś dziś mądrzejszy niż rok temu? Czy lepiej rozumiesz siebie? Czy jesteś bardziej opanowany? Czy podejmujesz lepsze decyzje? Czy potrafisz zrobić coś, czego wcześniej nie potrafiłeś? Czy stajesz się człowiekiem, którym sam chciałbyś być?

To właśnie może być prawdziwa rywalizacja — nie z drugim człowiekiem, lecz z własnymi ograniczeniami.

Nie oznacza to jednak, że mamy przestać patrzeć na innych. Wręcz przeciwnie. Inni ludzie mogą być dla nas niezwykle cennym punktem odniesienia. Możemy podziwiać czyjś majątek, nie uznając siebie za biednego. Możemy docenić czyjąś sylwetkę, nie nienawidząc własnego ciała. Możemy zachwycać się czyimś sukcesem, nie traktując go jako dowodu własnej porażki.

Czyjś sukces nie jest dowodem twojej porażki. Czyjaś droga nie jest twoją drogą.

Wielkość nie ma bowiem jednej, stałej miary. W naszych oczach rośnie lub maleje w zależności od tego, z czym ją porównujemy.

Dlatego patrz również na swoje otoczenie. Być może jesteś w czymś naprawdę wyjątkowy, tylko tego nie dostrzegasz, ponieważ nieustannie spoglądasz na ludzi stojących wyżej. Możliwe, że w swojej grupie jesteś już tam, gdzie chciałeś być, ale zamiast to zauważyć, przeniosłeś wzrok na kolejną osobę, która znajduje się jeszcze dalej.

I właśnie dlatego warto zachować właściwą perspektywę.

Ciekawe jest to, że już w starożytności dostrzegano różnicę między naśladowaniem wielkości a samym jej podziwianiem. Dziś ta różnica wydaje się jeszcze bardziej znacząca. Żyjemy w czasach, w których niezwykle łatwo jest zachwycać się cudzym życiem. Możemy obserwować ludzi, którzy osiągnęli rzeczy, o których sami marzymy. Możemy śledzić ich codzienność, oglądać ich sukcesy, komentować je i podziwiać.

Tylko że podziw nie wymaga działania.

Łatwiej jest klaskać, zachwycać się i patrzeć z boku, niż ruszyć w pogoń za własną wielkością. Łatwiej podziwiać szczyt, niż rozpocząć wspinaczkę.

Możesz całymi latami oglądać ludzi, którzy robią rzeczy niezwykłe, i pozostawać dokładnie w tym samym miejscu. Możesz zachwycać się ich dyscypliną, odwagą, wiedzą czy osiągnięciami, ale jeśli podziw nie prowadzi do działania, pozostaje tylko bierną formą uznania.

Być może właśnie tutaj znajduje się granica między inspiracją a porównywaniem się.

Nie patrz na innych po to, aby dowiedzieć się, ile jesteś wart. Patrz na nich, aby zobaczyć, co jest możliwe.

Ucz się. Inspiruj. Naśladuj to, co wartościowe. Ale później wróć na swoją drogę.

Bo twoim zadaniem nie jest zostać drugim człowiekiem.

Twoim zadaniem jest stać się najlepszą wersją człowieka, którym możesz być.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SKONTAKTUJ SIĘ

ZE MNĄ

W przypadku zainteresowania współpracą zapraszam do kontaktu

Daj mi znać, w jakiej jesteś sytuacji, co chcesz osiągnąć lub jakie problemy rozwiązać. Chętnie pomogę angażując do tego całą swoją wiedzę i doświadczenie.
Napisz lub zadzwoń!

FORMULARZ KONTAKTOWY




    Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez stronę forma24h.pl, moich danych osobowych w celu udzielenia odpowiedzi na pytanie zadane przez formularz kontaktowy za pośrednictwem kanałów komunikacji, które wskazałem/am w formularzu, zgodnie z wymogami ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. Ponadto oświadczam, iż zostałem poinformowany o możliwości wycofania udzielonej zgody w każdym momencie oraz o tym, że wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.

    NEWSLETTER

    Chcesz być na bieżąco ? Zapisz się do naszego newslettera!
    ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
    Projekt i Realizacja: 
    usercartcrossmenuchevron-down linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram