Kiedy słyszę od kolesi, którzy przyszli pierwszy raz na siłownię, że chcieli być po pierwszych kilku treningach wyglądać jak grecki posąg to ciśnienie rozpiera mi głowę.
oraz paradoks pięknych Pań ,, Jak ja bym chciała mieć zgrabną talię i duży poślad'' po czym szuka wymówek dlaczego nie może tego zrobić, zaglądając w telefon i pytając ile jeszcze zostało do zakończenia ćwiczenia.
Jest pewna technika którą przeczytałem na blogu Rafała Mazura a mianowicie chodzi o technikę Larrego Wingeta.
I jak wszystko co od niego pochodzi – proste to i skuteczne.
Jest to technika pomagająca Cię przeprowadzić z punktu w którym jesteś do punktu w którym chcesz być.
Bierzesz 3 puste kartki papieru i coś do pisania.
Na kartce #1 opisujesz status quo. Czyli punkt, z którego chcesz wyjść. (jestem gruby/gruba)
Na kartce #2 opisujesz jak chcesz, żeby było. Czyli Twój punkt docelowy.(chce być szczupły/szczupła- chce dobrze wyglądać)
Na kartce #3 wymieniasz wszystko, z czego musisz ZREZYGNOWAĆ by móc tam trafić
(zrezygnować np.
-picia browarów wieczorami,
-nie podjadania ulubionego serniczka w trakcie pracy,
-obawy przez odrzuceniem i ośmieszeniem na siłowni,
-obżerania się przetworzonym gównem,
- chlania do nieprzytomności i tak dalej).
Drogi fit przyjacielu i fit przyjaciółko – nie można mieć wszystkiego. Osiągnięcie sukcesu oznacza przede wszystkim wykluczenie wszystkiego tego, co do niego NIE prowadzi.
Oczywiście kartka #3 jest najważniejsza. Na tej kartce są wszystkie powody, dla których większości osób się nie udaje. Wierzą, że można zjeść ciastko, mieć ciastko i być szczupłym. Wierzą, że można osiągnąć dużo nie poświęcając nic.
Wiedz gdzie jesteś. Wiedz gdzie chcesz być. I wiedz co musisz poświęcić, by tam dotrzeć. Bo łatwo nie będzie.
Bibiligorfia:
Zenjaskiniwoca
