
Wszyscy chcą szczęścia, ale większość ludzi organizuje swoje życie w sposób, który uniemożliwia jego osiągnięcie.
Gdzie więc tkwi błąd? Dlaczego tak wielu ludzi poszukuje szczęścia, a mimo to go nie znajduje?
Być może problem nie leży w samym poszukiwaniu, lecz w tym, czego właściwie szukamy.
Odpowiedz sobie szczerze: czym jest dla ciebie szczęście? Pieniądze? Awans? Lepszy samochód? Idealna sylwetka? A może poczucie bezpieczeństwa i stabilności?
Teraz zadaj sobie jeszcze jedno pytanie: czy są to naprawdę formy szczęścia, czy jedynie narzędzia, które mają cię do niego doprowadzić?
Potrzebujesz większej ilości pieniędzy, ponieważ dają ci poczucie bezpieczeństwa. Pragniesz stabilności, ponieważ szukasz spokoju. Chcesz niezależności, ponieważ nie chcesz być zdany na kaprysy losu. Jednak właśnie tutaj pojawia się paradoks. W pogoni za tymi środkami często tracisz to, czego szukałeś od samego początku. Im bardziej gonisz za bezpieczeństwem, tym więcej odczuwasz niepokoju. Im bardziej próbujesz kontrolować życie, tym bardziej zaczynasz się go obawiać.
Największym błędem, jaki można popełnić na drodze do szczęścia, jest POMYLENIE ŚRODKÓW Z CELEM. To pułapka, w którą wpada większość ludzi. Zaczynają wierzyć, że stan konta, prestiżowy tytuł przed nazwiskiem czy liczba obserwujących są już samym szczęściem. W rzeczywistości są jedynie narzędziami, które mogą pomóc w życiu, ale nigdy nie zastąpią jego sensu.
W efekcie człowiek wpada w niekończącą się pogoń. Ciągle zdobywa kolejne rzeczy, ale nigdy nie dociera do miejsca, do którego zmierzał.
A przecież nawet sama pogoń może być źródłem satysfakcji tylko wtedy, gdy wszystko układa się po naszej myśli. Co jednak dzieje się wtedy, gdy los mówi „nie”? Gdy pojawiają się przeszkody, straty, choroba albo porażka?
Właśnie wtedy okazuje się, czym naprawdę jest szczęście.
Ludzie tak gorliwie poszukują szczęścia, że często sami produkują własne nieszczęście.
Im bardziej desperacko za nim gonisz, tym bardziej się od niego oddalasz. Szczęście nie jest czymś, co można schwytać siłą. Nie pojawia się jako nagroda za nieustanną pogoń.
Jest raczej skutkiem ubocznym właściwie przeżytego życia.
